Pierwszy mecz finałowy EHF przed SPR Pogonią Szczecin

Dla szczypiornistek SPR-u Pogoni żaden inny mecz nie ma tak wielkiej wagi, jak niedzielne (5 maja) starcie w Netto Arenie z Rocasą Gran Canaria. To pierwsze z dwóch spotkań finału pucharu Challenge Cup. Granatowo-bordowe znają już smak rywalizacji o to trofeum. Teraz chcą czegoś więcej. – „W niedzielę nie będzie liczyć się nic, tylko nasza forma, dyspozycja dnia i cała reszta” – przyznała kapitan zespołu, Agata Cebula.

Trzeba jednak oddać fakt, że to bardzo mocny przeciwnik, w sumie najmocniejszy spośród tych, z którymi nasze panie rywalizowały do tej pory. Co jednak istotne, tylko Pogoń doszła do finału bez przegranej. Rocasa zaliczyła wpadkę z HC Gomel. Hiszpanki przegrały na Białorusi aż 21:26 i do końca musiały drżeć, by nie stracić zaliczki wypracowanej we własnej hali. Tak naprawdę zabrakło dosłownie jednej bramki, by Rocasa nie awansowała wówczas do półfinału.

Na potwierdzenie faktu, jak wielkie emocje towarzyszyły właśnie tamtym zawodom, wystarczy spojrzeć w protokół pomeczowy. Jeszcze w 59. minucie tablica świetlna wskazywała stan 24:18, czyli identyczny jak na Wyspach Kanaryjskich. W ciągu ostatnich 60 sekund fińscy sędziowie podyktowali łącznie aż 5 rzutów karnych! To wręcz niespotykane w piłce ręcznej. Ale jak wiadomo, w sporcie nie takie rzeczy się zdarzają. Każda próba skończyła się trafieniem, ale dla gospodyń oznaczało to pożegnanie się z rozgrywkami.

W przypadku Pogoni nie bez znaczenia będzie maraton meczowy, który trwa już od bardzo długiego czasu. Szczecinianki toczyły walkę na trzech frontach. A że osiągały korzystne dla siebie rezultaty, to ta walka wciąż trwa. Jak jednak zaznaczyła Agata Cebula, o zmęczeniu nikt w takiej sytuacji nie będzie pamiętał, ani nawet chciał pamiętać. Liczy się tu i teraz. – Żadna z nas, ani trener nie kalkulują, czy będziemy zmęczone, czy wypoczęte. To są dwa mecze. Pierwszy u siebie, bardzo ważny – pokreśliła środkowa rozgrywająca.

1 maja ekipa z Grodu Gryfa dała preludium tego, co może się zdarzyć 4 dni później. W dobrym stylu walczyła jak równy z równym z MKS-em Perłą Lublin. Skończyło się rzutami karnymi, po których obrończynie tytułu doznały pierwszej porażki w grupie mistrzowskiej. Warto przy tym podkreślić, że ich seria zwycięstw do tego momentu wynosiła aż 18 triumfów z rzędu. Liczba wręcz niewyobrażalna. – Potrzebowałyśmy dobrej gry (z lubliniankami – dop. red.), nawet nie trzech punktów, tylko walki, żeby podbudować same siebie przed finałem w Challenge Cup – przyznała Cebula.

Najbardziej znaną postacią w hiszpańskim zespole jest obecnie Silvia Navarro. To zawodniczka (bramkarka) o takim potencjale, że może w pojedynkę rozstrzygnąć los tej rywalizacji. – Szanuję ją – stwierdził nasz trener. Po chwili zaś dodał: – Dlaczego Monika (Pruenster), Wawi (Marta Wawrzynkowska) czy Krupi (Natalia Krupa) nie mogą być lepsze niż ona w tym finale? Powinniśmy szanować wszystkich, ale także szanujemy siebie – ocenił Neven Hrupec. Słusznie. Tym bardziej, że każda z nich pokazała swoje nieprzeciętne umiejętności już nie jeden raz.

Wspominaliśmy już, że pierwszy mecz będzie bardzo ważny, ale nawet przy braku korzystnego rozstrzygnięcia nie będzie to jeszcze nic oznaczało. – Jeśli chcesz być zwycięzcą, powinieneś zagrać w obu meczach na wysokim poziomie i pozostać skupionym przez 120 minut. Do końca. Ponieważ myślę, że nie jest ważne tylko spotkanie w we własnej hali – stwierdził chorwacki trener Pogoni.

Dodajmy, że Rocasa to aktualny lider w hiszpańskiej Division. Doznał jednak już trzech przegranych i raz podzielił się z rywalkami punktami. Nie jest to zatem drużyna, której nie da się pokonać. Do końca sezonu pozostało im jeszcze 4 spotkania. A przewaga nad drugą Bera Bera to tylko dwa punkty. Jak jednak wynika z wypowiedzi trenera Carlosa Herrery, Hiszpanki zagrają w Grodzie Gryfa o pełną pulę.  – Nasz zespół jest bardzo zmotywowany. W zeszłym sezonie byliśmy o krok od zdobycia trofeum i nie chcemy przegapić kolejnej okazji, choć wiemy, że będziemy mieli do czynienia z dobrym zespołem z wieloma naprawdę dobrymi zawodniczkami – powiedział opiekun zespołu z Wysp Kanaryjskich. Początek tego spotkania o godzinie 18:00. Drodzy kibice, pomóżcie naszej drużynie. To bardzo ważne starcie, od którego wiele zależy. Nie może was zabraknąć w Netto Arenie. Serdecznie zapraszamy i małych, i dużych fanów szczypiorniaka.

Już w najbliższą niedzielę 5 maja o godzinie 18:00 będziemy świadkami historycznego wydarzenia, szczecińska SPR Pogoń w finale EHF Challenge Cup zmierzy się z hiszpańską Rocasą Gran Canaria. W trakcie imprezy wiele atrakcji, wstęp tylko 5 zł, kasy biletowe czynne od godziny 17:00, możliwy zakup przez internet 

Informacja musi krążyć! Podziel się nią na:

Zostaw komentarz