Szczeciner nr 6

Miłośnicy Szczecina i jego pięknej, bogatej historii doczekali się kolejnego, szóstego już wydania Szczecinera. Premiera, jaka towarzyszyła temu wydaniu niezmiennie odbyła się w wyjątkowym miejscu, odnowionym dziedzińcu Muzeum Narodowego w Szczecinie przy ul. Staromłyńskiej, gdzie zaprezentowano m.in. odrestaurowany posąg Mojżesza, będący kopią słynnego działa Michała Anioła, ufundowaną w przeszłości dla szczecińskiego Muzeum Miejskiego przez szczecińskiego przedsiębiorcę Alberta E. Toepffera a wykupionego całkiem niedawno z warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych za 200 tys. zł.

Tym razem magazyn ten zmienił swoją cykliczność i z rocznika stał się nieregularnym półrocznikiem. Na szczęście nie odbiło się to znacząco na liczbie i poziomie artykułów w nim zawartych.

Na wstępie wydawca Szymon Jeż i Jarosław Kociuba zabierają czytelników na wycieczkę po Szczecinie szlakiem małych i wielkich herbów Grodu Gryfa. Często mijając wiele zabytkowych budynków nie zwracamy uwagi na to co się na nich znajduje. Dzięki temu artykułowi z pewnością to się zmieni. W kolejnym artykule poznać można historię wielu zabytkowych płyt nagrobnych, jakie znajdują się w kościele św. Jana Ewangelisty. Za każdą z tych płyt kryje się historia nie tylko osób pod nimi niegdyś pochowanymi ale także ciekawych losów samych płyt, które niejednokrotnie zmieniały swoje miejsce. Następny artykuł autorstwa znanego i lubianego dziennikarza, prezentera i miłośnika Szczecina, Romana Czejarka, przenosi czytelników w świat przedwojennych szczecińskich „niby pieniędzy” czyli pieniędzy zastępczych. Miłośnikom historii Szczecina ten temat nie jest obcy, gdyż został on już szerzej pisany w pierwszej części „Sekretów Szczecina” autorstwa Czejarka. Artykuł zawarty w Szczecinerze jest całkiem obszernym nawiązaniem do treści zawartych w tej książce. Następne strony Szczecinera również nawiązują do innej książki, która szerzej opisuje temat bitwy o Szczecin, jaka miała miejsce wiosną 1945r., w której udział brały wojska Niemieckie, Armii Czerwonej i Wojska Polskiego. Po tych zmaganiach do dzisiejszych czasów zostały liczne ślady, o których ciekawie napisał Michał Rembas. W kolejnym artykule czytelnik poznaje kolejną mroczną historię zastrzelonego funkcjonariusza MO i historię jego pochówku. W dalszej części magazynu czytamy m.in. o historii Głębokiego, ale nie kąpieliska, z którego jest obecnie znane, ale osiedla i poszczególnych budynków. Kolejny artykuł to opowieść o pięknym i wyjątkowym budynku Poczty Polskiej mieszczącym się przy ul. Dworcowej. Opisywane i pokazane na fotografiach zostały nie tylko charakterystyczne elementy zdobiące wnętrze budynku, które można zaobserwować będąc klientem poczty, ale też te, do których zazwyczaj nie mamy wstępu. Z tekstu dowiedzieć można się też o podwodnej tajemnicy związanej z tym budynkiem! Kolejny artykuł opisuje z kolei piękną inicjatywę Poliny i Pawła Wierzchowców, którzy stworzyli Szczecińskie Muzeum Pocztówek. Przede wszystkim można w nim zobaczyć część unikatowych zbiorów wraz historią powstawania pocztówek w Szczecinie. Następny artykuł to opowieść o kolejnym muzeum. Tym razem jest to Muzeum Techniki i Komunikacji i opisana ostatnia dekada jego funkcjonowania wraz z powstaniem i gromadzeniem poszczególnych eksponatów. W kolejnym artykule czytelnik ponownie przenosi się do Muzeum Narodowego za sprawą wystawy „Organizmy Pionierskie” o życiu kulturalnym pierwszych lat polskiego Szczecina, która została szeroko opisana. W kolejnym z artykułów, tym razem z cyklu Historia jednej fotografii, redaktor naczelny Paweł Knap opisał historię nagrobku inżyniera Gorysznika, którego zdjęcie z jakiegoś względu zamieszczono w archiwaliach Urzędu do Spraw Wyznań. Następna publikacja zmienia znacząco tematykę na bardziej przyziemną, dotyczącą konkursu na zabudowę architektoniczną pl. Przyjaźni Polsko-Radzieckiej. Można tu zobaczyć między innymi jak wiele było różnych rozwiązań zabudowy obecnego placu Zgody. W 6 numerze Szczecinera nie zabrakło też prozy w wykonaniu Jacka Sarkowskiego. Wydanie to zakończył niezwykle ciekawy artykuł autorstwa samego wydawcy na temat pochodzenia czerwonego gryfa Rückfortha, od którego wzięło się też logo Szczecinera. Poznać można historie wielu innych znaków towarowych.

Podsumowując naszą lekturę 6. wydania Szczecinera dodać możemy, że magazyn ten stale trzyma wysoki poziom merytoryczny i historioznawczy prezentowanych artykułów. Każdy z nich to inna historia opisana w ciekawy sposób. Podobnie jak poprzednie numery Szczecinera, także i ten gorąco możemy polecić każdemu miłośnikowi historii Szczecina.

Informacja musi krążyć! Podziel się nią na: